Testujemy Sony A7R VI. Producent „włożył” w niego wszystko, co ma najlepsze. Względem poprzednika ma kilka kluczowych zmian. Czy to przekona większość do zakupu?
Sony A7R VI to aparat, na który wielu fotografów czekało od premiery poprzednika. Nie dlatego, że A7R V był słaby – wręcz przeciwnie. Problem polegał na tym, że ogromna rozdzielczość szła w parze z dość powolnym odczytem matrycy. Fotografowie krajobrazu nie narzekali, ale osoby fotografujące sport, dziką przyrodę czy dynamiczne reportaże często wybierały inne modele.
Po kilku tygodniach testów mogę powiedzieć, że Sony tym razem nie poprawiło kilku drobiazgów. Producent przebudował aparat od środka. Czy to oznacza rewolucję? Niekoniecznie dla każdego, ale dla wielu fotografów będzie to największy krok naprzód w historii serii A7R.
Zanim przejdziemy dalej dodam, że aparat testowałem z dwoma obiektywami: starym i nieco wysłużonym Sony FE 85 mm f/1.8 oraz najnowszym Sony FE 100-400 mm f/4.5 GM OSS. To właśnie z tym drugim obiektywem aparat wydaje się stanowić idealny duet.
Starszy model stanowił wąskie gardło dla aparatu i nie pozwalał cieszyć się znakomitym systemem AF i świetną szczegółowością zdjęć. Natomiast fotografowanie z tym wyjątkowo jasnym teleobiektywem to już inna bajka.
Niemal brak przestrzelonych zdjęć i niedokładność kadrów nawet przy dużym zbliżeniu. Efekty zobaczycie zresztą w dalszej części testu na zdjęciach przykładowych.
Specyfikacja Sony A7R VI
| Ogólne | |
| Rok premiery | 2026 |
| Budowa | |
| Bagnet | TAK, Sony E |
| Rodzaj materiałów | stop magnezu, plastik |
| Podzespoły | |
| Procesor obrazu | BIONZ XR2 (wspierany AI) |
| WiFi | TAK, 802.11b/g/n/ac |
| Funkcjonalność | |
| Format zapisu | RAW, JPEG |
| Stabilizacja obrazu | TAK, 5-osiowa, Active, Dynamic Active |
Obudowa praktycznie bez zmian. I bardzo dobrze
Już po wyjęciu aparatu z pudełka trudno oprzeć się wrażeniu, że… gdzieś to już widzieliśmy. Sony nie zdecydowało się projektować korpusu od nowa. I trudno mieć o to pretensje.
A7R V był jednym z najlepiej zaprojektowanych korpusów producenta. Grip jest głęboki, aparat świetnie leży w dłoni nawet z ciężkimi obiektywami pokroju 70-200 mm f/2.8 czy 300 mm f/2.8. Rozmieszczenie przycisków od lat praktycznie się nie zmienia i każdy użytkownik Sony odnajdzie się tutaj natychmiast.
Na pokładzie ponownie znajdziemy dwa sloty kart pamięci, oba hybrydowe na karty SD i CFExpress pełnowymiarowe HDMI, USB-C, wejście mikrofonowe, wyjście słuchawkowe i oczywiście uszczelnioną magnezową konstrukcję.
Sony poprawiło natomiast kilka drobiazgów dotyczących uszczelnień oraz odprowadzania ciepła. Nie są to zmiany, które zauważymy pierwszego dnia użytkowania, ale mają znaczenie przy intensywnej pracy w terenie.
Zmianą w środku jest również nowy typ akumulatora. Znany od lat NP-FZ100 zastąpiony został przez NP-SA100. Nowy akumulator jest o około 30 proc. wydajniejszy od poprzednika. Jego wprowadzenie może wynikać z bardzo dużego zapotrzebowanie na energię nowego modelu, ze względu chociażby na nowy typ matrycy.
Aparat na jednym ładowaniu rzeczywiście działa długo, ale chcąc kupić kilka dodatkowych baterii obecnie musimy się liczyć ze sporym kosztem. Na chwilę obecną na rynku nie ma jeszcze tańszych zamienników dla tej baterii.
Pod względem jakości wykonania trudno temu aparatowi cokolwiek zarzucić. To nadal jedna z najlepiej wykonanych pełnych klatek na rynku.
Hybrydowy ekran nadal robi świetną robotę
Jednym z największych sukcesów poprzednika był ekran. Sony jako pierwsze połączyło klasyczny ekran odchylany z pełnym ekranem obrotowym i do dziś uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie dostępne w aparatach, bo zadowala każdego.
Fotograf krajobrazu może szybko odchylić ekran do góry, filmowiec obraca go przodem do siebie, reporter fotografuje z biodra bez kombinowania. Nie trzeba wybierać między jednym rozwiązaniem a drugim.
Wyświetlacz pozostaje bardzo jasny, szczegółowy i świetnie sprawdza się nawet w ostrym słońcu. Podobnie jest z wizjerem. 9,44 mln punktów nadal robi ogromne wrażenie. To jeden z najlepszych elektronicznych wizjerów dostępnych obecnie na rynku. Obraz jest niezwykle szczegółowy, odświeżanie wysokie, a opóźnienia praktycznie niewidoczne.
Nie jest to nowość względem poprzednika, ale też trudno było tutaj cokolwiek poprawiać.
Jak fotografuje Sony A7R VI?
Największa zmiana nie jest widoczna z zewnątrz. Sony zastosowało zupełnie nową, 66,8-megapikselową matrycę Exmor RS. Kluczowe jest to, że jest to matryca stacked, czyli warstwowa, a nie tylko partially stacked.
W poprzednich generacjach ogromna rozdzielczość oznaczała również wolny odczyt danych. Efekt? Rolling shutter przy elektronicznej migawce potrafił być naprawdę zauważalny.
Przy szybszym ruchu wyginały się pionowe linie, a fotografowanie dynamicznych scen elektroniczną migawką nie zawsze było dobrym pomysłem. Tutaj problem praktycznie znika.
Nie oznacza to poziomu Sony A9 III z global shutterem, ale różnica względem A7R V jest ogromna.
I właśnie tę zmianę odczuwa się najbardziej podczas codziennej pracy. Nie chodzi nawet o liczby w specyfikacji, po prostu aparat reaguje szybciej pod kątem odczytu danych, podglądu czy współpracy z autofokusem.
Poprzednie generacje serii A7R kojarzyły się przede wszystkim z ogromną rozdzielczością. Były to aparaty dla fotografów krajobrazu, architektury czy studia. Jeśli ktoś fotografował dynamiczne wydarzenia, często kończył z A9 albo A1.
Sony A7R VI trochę zaciera tę granicę. Nie oznacza to oczywiście, że nagle mamy aparat sportowy. Nadal jest to model wysokiej rozdzielczości, ale po raz pierwszy od wielu lat nie trzeba wybierać między liczbą megapikseli a szybkością.
Już pierwsze zdjęcia pokazują, że nowa matryca pracuje zupełnie inaczej. Aparat reaguje błyskawicznie, podgląd jest płynniejszy, a elektroniczna migawka przestaje być trybem, którego używa się tylko w spokojnych sytuacjach. o właśnie największa zmiana względem A7R V.
W kwestii autofokusa aparat nadal błyskawicznie wykrywa oko człowieka, bez problemu przełącza się między twarzami i bardzo skutecznie przewiduje ruch fotografowanego obiektu. Różnica pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynamy fotografować naprawdę dynamiczne sceny.
Nowa matryca odczytuje dane wielokrotnie szybciej, dzięki czemu algorytmy autofokusa dostają znacznie więcej informacji w tym samym czasie. W efekcie przy zdjęciach seryjnych aparat znacznie pewniej utrzymuje ostrość.
Zdjęcia przykładowe wykonane aparatem poniżej, a kadry w pełnej rozdzielczości do obejrzenia w galerii.
W trybie seryjnym zrobimy 30 zdjęć z migawką elektroniczną, więc jest spory progres. W poprzednich modelach podczas fotografowania elektroniczną migawką szybko poruszających się obiektów można było czasem zauważyć charakterystyczne zniekształcenia.
W A7R VI elektronicznej migawki nie ma co się obawiać i można z niej korzystać w większości sytuacji. Zwłaszcza wtedy, gdy zależy nam na szybkości trybu seryjnego i ciszy.
Wiele osób spodziewa się, że większa liczba megapikseli oznacza więcej szumu. Na szczęście praktyka pokazuje coś zupełnie innego. Do około ISO 3200 jakość pozostaje znakomita. ISO 6400 nadal jest w pełni użyteczne.
Wyższe wartości oczywiście pokazują już wyraźniejsze ziarno, ale po zmniejszeniu zdjęcia do typowych rozdzielczości publikacji internetowych różnice względem aparatów o mniejszej liczbie megapikseli stają się zaskakująco niewielkie.
Nie nazwałbym A7R VI królem wysokiego ISO. Od tego Sony ma A7S III, ale jak na niemal 67-megapikselową matrycę rezultat jest naprawdę bardzo dobry.
Tryb filmowy? Całkiem użyteczny
Filmowców cieszy fakt, że rolling shutter nie będzie już problemem. Nowa matryca praktycznie eliminuje ten problem. Dzięki dużej rozdzielczości producent mógł sobie pozwolić na rozdzielczość filmową 8K. Jeszcze ważniejsze od 8K jest jednak to, jak wygląda zwykłe 4K, bo właśnie w tej rozdzielczości nagrywa dziś zdecydowana większość twórców.
Sony ponownie wykorzystuje nadpróbkowanie z pełnej matrycy. Obraz jest bardzo szczegółowy, nie widać efektu przeostrzenia, kolory wyglądają naturalnie, a ilość detali należy do najlepszych na rynku. Jeżeli ktoś przesiada się z A7 IV albo starszego A7R IV, różnicę zauważy praktycznie od razu.
Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, która od kilku lat wyróżnia Sony na tle konkurencji, byłby to właśnie autofokus. I tutaj nic się nie zmienia. Przejścia ostrości są płynne, aparat bardzo pewnie trzyma oko fotografowanej osoby i nie gubi twarzy nawet przy chwilowym zasłonięciu.
Co ważne, użytkownik nadal ma ogromny wpływ na zachowanie autofokusa. Można ustawić szybkość przejść, zmienić czułość reakcji, zdecydować, czy aparat ma agresywnie zmieniać punkt ostrości, czy raczej spokojnie trzymać wybrany obiekt.
Sony przez lata było krytykowane za stabilizację, nie była zła, ale konkurencja robiła to lepiej. Tutaj Sony wyraźnie zmniejszyło dystans.
Stabilizacja matrycy działa bardzo skutecznie podczas fotografowania, natomiast filmowców najbardziej ucieszy tryb Active. Nie zastąpi to oczywiście gimbala, ale podczas codziennego vlogowania czy reportażu można spokojnie zostawić go w plecaku.
Czy warto kupić Sony A7R VI?
Po kilku tygodniach testów trudno nie dojść do wniosku, że Sony A7R VI jest jednym z najbardziej kompletnych aparatów, jakie obecnie można kupić. Nie dlatego, że w każdej kategorii jest absolutnie najlepszy.
Sony A1 nadal będzie szybszym narzędziem dla zawodowych fotografów sportowych, a A7S III pozostaje lepszym wyborem dla osób skupionych przede wszystkim na filmie. Jednak A7R VI robi coś bardzo trudnego – łączy świat wysokiej rozdzielczości z szybkością i uniwersalnością, której wcześniej w tej serii brakowało.
Czy warto przesiąść się z Sony A7R V? Tutaj odpowiedź nie jest już tak oczywista. Jeżeli fotografujesz głównie krajobrazy, architekturę, studio albo spokojne kadry, różnica w jakości zdjęć nie będzie na tyle duża, aby natychmiast wymieniać poprzednika. A7R V nadal jest świetnym aparatem i dla wielu osób pozostanie w zupełności wystarczający.
Jeżeli A7R V był dla Ciebie zbyt wolny, irytował Cię rolling shutter albo brakowało Ci większej swobody podczas fotografowania ruchu – A7R VI rozwiązuje dokładnie te problemy. To właśnie dla takich użytkowników ta premiera ma największy sens.
Jeśli potrzebujesz maksymalnej jakości obrazu i jednocześnie aparatu, który poradzi sobie z dynamiczną fotografią oraz filmem – zdecydowanie tak. Jeśli jednak wykorzystujesz tylko część jego możliwości, A7R V lub nawet A7 IV nadal mogą być bardziej rozsądnym zakupem.
- Jakość wykonania9
- Ergonomia9
- Jakość zdjęć9
- Jakość filmów9
- Usprawnienia9
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Sony A7R VI
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.



















Dodaj komentarz