Sony A7 V/fot. fotoManiaK.pl
Testujemy Sony A7 V. Kolejna generacja hitowego modelu to rewolucja względem poprzednika? A może jedynie ewolucja? Czy warto go kupić? Odpowiedzi na te pytania w recenzji!
Sony A7 V już trochę jest na rynku, więc kilku miesiącach od premiery czas podjąć decyzję – czy wymienić Sony A7 IV na nowszy model, czy jednak jest to zbędne? Jako że z serią A7 jestem od początku – a więc od pierwszego Sony A7, a obecnie używam Sony A7 IV, po testach mogę odpowiedzieć na pytanie, czy warto się przesiadać.
| Ogólne | |
| Rok premiery | 2025, grudzień |
| Budowa | |
| Bagnet | TAK, Sony E |
| Rodzaj materiałów | stop magnezu, plastik |
| Podzespoły | |
| Procesor obrazu | BIONZ XR2 (wspierany AI) |
| WiFi | TAK, 802.11b/g/n/ac |
| NFC | brak |
| GPS | brak |
| Funkcjonalność | |
| Format zapisu | RAW, JPEG |
| Stabilizacja obrazu | TAK, 5-osiowa, Active, Dynamic Active |
| Programy | P,A,S,M |
O ile pomiędzy „trójką” i „czwórką” zmiany na obudowie były duże i widoczne gołym okiem, o tyle w „piątce” są raczej kosmetyczne. Nie ma się jednak co dziwić.
W poprzedniku znacznie ulepszono ergonomię, dodano odchylany ekran, pełnowymiarowe HDMI, hybrydowy slot na karty pamięci, przycisk REC przeniesiono z przodu na górę, poszerzono grip. Zasadniczo praktycznie wszystko, na co narzekali użytkownicy zostało poprawione.
Zatem w piątej generacji Sony nie ma czego zmieniać, bo i nie za bardzo było na co narzekać w poprzedniku. Mamy więc praktycznie identyczny korpus, z takim samym gripem i umiejscowieniem przycisków. Aparat dobrze leży w dłoni, wygodnie się z nim pracuje, nie ciąży zbytnio, a jednocześnie wysunięty grip zapewnia pewny chwyt.
Podobnie jak w poprzedniku na pokładzie jest podwójny slot na karty pamięci, jedno wejście jest hybrydowe i pozwala na korzystanie nie tylko z karty SD, ale też wydajniejszej CF Express. Jest też pełnowymiarowe HDMI, wejście mikrofonowe i słuchawkowe.
Czy są zatem jakieś zmiany? Owszem, choć trzeba się dobrze przyjrzeć.
Nowy model zyskał drugie złącze USB-C, poprzednik jedno ze złącz miał w starszym standardzie. Poza tym aparat jest nieco mniejszy – grip nie jest aż tak wysunięty, przez co wydaje się bardziej smukły.
Jest to więc czysta kosmetyka, ale większe zmiany producent ukrył raczej we wnętrzu urządzenia. Na zewnątrz mamy jeszcze jedną znaczącą zmianę.
Producent zastosował bowiem znany z Sony A7R V hybrydowy ekran. Łączy on w sobie funkcje klasycznego odchylanego ekranu z obrotowym ekranem cenionym głównie przez filmowców. Mówi się, że nie da się zadowolić wszystkich, ale tutaj producentowi się to udało.
Ten model wyświetlacza zadowoli fanów każdego z wyświetlaczy i uważam, że stosowanie tego typu rozwiązania jest znakomitym pomysłem. Sam znam fotografa, który zrezygnował z Sony A7 IV przez wyświetlacz, bo wersja obrotowa kolidowała mu z szelkami fotograficznymi, a ciągłe zamykanie ekranu było dla niego irytujące.
Dodać należy, że niemal dwukrotnie zwiększyła się rozdzielczość wyświetlacza, który wcześniej nie zachwycał dokładnością podglądu. W nowym modelu jest on naprawdę wyraźny, a przy tym minimalnie większy niż w poprzedniku.
Jeśli chodzi o samo menu, tutaj nie zmieniło się wiele, jednak dostaliśmy opcję podglądu obrazu, w której po bokach mamy kwadraciki pozwalające na sterowanie dotykowe i zmianę ustawień na ekranie. podobnie jest w Sony A7S III, jak i innych aparatach filmowych producenta.
Wizjer z kolei jest ten sam, co w poprzedniku, daje dobrej klasy podgląd, nie mam mu nic do zarzucenia, ale też nie wyróżnia się specjalnie na tle konkurencji. Plus za odświeżanie 120 kl./s.
Wielu fotografów liczyło na zwiększenie pikseli matrycy, tak jak między „trójką” i „czwórką”, ale tak się nie stało. Ważniejsze jest jednak to, że otrzymaliśmy nową matrycę – częściowo warstwową. To zmiana może nawet istotniejsza niż liczba pikseli.
Takie rozwiązanie to po pierwsze mniejszy rolling shutter na zdjęciach z elektroniczną migawką, jak i na filmach, a także, dzięki szybkości, lepsze wyniki w trybie seryjnym – zarówno pod względem liczby klatek, jak i działania autofokusa w serii.
Szybkość serii z mechaniczną migawką pozostała niezmienna – to nadal 10 kl./s. Za to z elektroniczną wzrosła do 30 kl./s. Zatem reportażyści powinni odczuć zmianę na plus dzięki tejże nowej matrycy. Progres odczują również filmowcy.
Jeśli chodzi o dynamikę tonalną i czułość, tutaj z kolei możemy spodziewać się zbliżonych do poprzednika możliwości. Ulepszeniu uległ za to autofokus, który już wcześniej radził sobie znakomicie. Teraz jednak zwiększono liczbę punktów AF z 713 do 759. Dodano też wykrywanie kolejnych elementów, w tym kilku pojazdów. Muszę jednak przyznać, że w takim codziennym zastosowaniu podczas testów nie dostrzegłem wielkiej różnicy. AF działa szybko, sprawnie i bez zarzutu, ale tak już było w poprzedniku.
Progres widać może bardziej w trybie seryjnym, przy dużej liczbie zdjęć naraz rzeczywiście ten AF lepiej nadąża za sceną. Te elementy to właściwie tyle w kwestii fotograficznych zmian wobec poprzednika.
Na plus jeszcze dodam, że choć mamy ten sam akumulator, tutaj aparat wyraźnie wolniej dryluje baterię i czas pracy na jednym ładowaniu potrafi być zauważanie lepszy. To zdecydowanie istotna informacja z punktu widzenia codziennej pracy, zwłaszcza reportażowej.
Poniżej garść zdjęć wykonanych aparatem. Kadry w pełnej rozdzielczości do obejrzenia w galerii.
Większe zmiany aparatowi udało się osiągnąć z punktu widzenia filmowca. To nie powinno dziwić, bo już od kilku lat większość ulepszeń w aparatach dotyczy filmów. Tutaj mamy jedną oczywistą. Już w momencie premiery A7 IV wiadomo było, że jego następca nie będzie miał cropa w 4K 50p, co jest jedną z większych wad czwórki.
Starszy A7S III takiego cropa nie miał, więc oczywiste było, że fakt jego posiadania przez A7 IV wynika głównie z tego, żeby mieć co wsadzić do nowej generacji. Mamy więc 4K 50p bez cropa, a do tego 4K 100p z cropem 1,5x. To mała-wielka zmiana, która wiele osób może zachęcić do przesiadki.
Oprócz tego wspomniana matryca partially stacked, która gwarantuje jeszcze mniejszy rolling shutter. Producent dodał też możliwość dodawania własnych profili koloru na bazie tabel LUT. Wisienką na torcie jest jeszcze 240 kl./s w Full HD.
No i jeszcze jedna bardzo ważna dla filmowca zmiana. Stabilizacja. W A7 III było z nią słabo, A7 IV wypadło lepiej i dodało stabilizację Active, a piątka ma jeszcze lepszą stabilizację i tryb Dynamic Active. Ten tryb zabiera nam jeszcze więcej kadru niż standardowy Active, ale odwdzięcza się naprawdę stabilnym obrazkiem.
W A7 IV powyżej 80mm nie czułem się pewnie filmując z ręki, tutaj obrazek ani drgnie. Wreszcie udało się osiągnąć poziom konkurencji Canona i Panasonika.
A jak z przegrzewaniem? Całkowicie pozbyto się tego problemu, więc w nowym modelu nie ma z tym problemu. Testując aparat w czasie upałów zostawiałem zapis filmu w 4K 50p na kilkadziesiąt filmów i aparat radził sobie bez żadnego problemu.
Muszę jednak przyznać, że po aktualizacji softu w A7 IV i włączeniu opcji wysokiej tolerancji na ciepło również i w tym modelu nie obawiam się o kilkudziesięciominutowe nagrywanie w 4K. Co innego A7 III. Ten miał z przegrzewaniem potężny problem. Faktem jest jednak, że w A7 V temat ten nie jest już czymś do dyskusji.
Jest dobrze? Jest dobrze. Jest tanio? Jest dobrze. Ale czy na tyle lepiej, by się przesiadać? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie indywidualnie.
Z pewnością nie ma tak znaczących zmian jak między trójką i czwórką. A warto dodać, że czwórka debiutowała w dość zawyżonej cenie i nie od razu podbiła serca klientów.
W momencie pisania tego tekstu Sony A7 IV kosztuje na Amazon.pl 7599 zł. To jedna z lepszych cen w historii i adekwatna do możliwości tego sprzętu.
Sony A7 V obecnie bez żadnej promocji kupimy za 12900 zł. Różnica to zatem dwa niezłe obiektywy. Czy warto tyle dopłacać za lepszą matrycę, stabilizację, brak cropa i więcej trybów filmowych oraz fajniejszy ekran?
W moim przypadku update na razie uznaję za zbędny, choć rozumiem, że wielu skuszą lepsze możliwości filmowe, albo też o wiele wygodniejszy ekran. Innym polecam poczekać na moment, w którym model ten nieco zejdzie z ceny.
To świetny aparat i kontynuator jednej z najlepszych hybrydowych serii w historii – to bez wątpienia. Ale względem poprzednika – raczej ewolucja niż rewolucja.
|
ZALETY
|
WADY
|
Jesteśmy Partnerem Amazon i otrzymujemy wynagrodzenie z tytułu określonych zakupów dokonywanych za pośrednictwem linków.
Sony FE 100–400 mm F4,5 GM OSS to nowy superteleobiektyw z serii G Master przeznaczony…
Canon EOS R6 V i Canon RF 20-50MM F4L IS USM PZ to dwie nowości,…
Sony A7R VI to aparat pełnoklatkowy z aż 66MP rozdzielczości. Do tego nowa matryca, większe…
Panasonic świętuje 25 lat marki LUMIX. Z tej okazji na rynek trafia kompakt z dużą…
Jaki obiektyw dla fotografa? Najlepszy obiektyw dla filmowca? Jeśli zadajesz sobie te pytania, zerknij na…
Nagrody TIPA 2026 zostały rozdane. Jaki aparat warto kupić w 2026 roku? Oto najlepsze modeli…
Wraz z naszymi partnerami stosujemy pliki cookies i inne pokrewne technologie, aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane na urządzeniu końcowym. Używamy plików cookies, aby wyświetlać swoim Użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy oraz w celach analitycznych i statystycznych. Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej oraz naszych partnerów. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies.
Polityka Cookies