Ledwie tydzień temu informowaliśmy Was o najnowszym technologicznym osiągnięciu firmy Canon – matrycy, której rozdzielczość wynosi aż 120 Mpix. Dzisiaj znany producent znowu staje w świetle reflektorów – tym razem dzięki największemu na świecie czujnikowi typu CMOS.
Fotografia widoczna powyżej prezentuje najnowszą zabawkę japońskich inżynierów – sensor o wymiarach 202×205 mm, będący “zaledwie” 40 razy większy od prezentowanej obok matrycy pełnoklatkowej. Jak twierdzą konstruktorzy tego giganta, jest to na chwilę obecną największy układ, jaki można wyprodukować z klasycznej płytki krzemowej. Jego stworzenie wymagało olbrzymiego nakładu sił oraz kosztów – dla porównania, w normalnych okolicznościach, z wafla o identycznej wielkości wyciąć można do kilkudziesięciu czujników FF!
Aby wydajnie obsłużyć tak olbrzymią powierzchnię światłoczułą, niezbędne było zaprojektowanie nowego oprogramowania – w efekcie, matryca nie tylko charakteryzuje się prędkością transferu dochodzącą do 60 klatek na sekundę, ale wymaga jedynie 1/100 ilości światła niezbędnego w działaniu klasycznych sensorów pełnoklatkowych.
Prototyp wyprodukowany w laboratoriach Canona nie zadebiutuje zbyt szybko na rynku. Kiedy to już nastąpi, czujnik w pierwszej kolejności trafić ma do precyzyjnych urządzeń stosowanych w astronomii i pokrewnych dyscyplinach naukowych. Pozostaje tylko pytanie, czy ostatni wynalazek japońskich inżynierów ma realne szanse konkurować z powszechnie używanymi w obserwacjach naukowych matrycami typu CCD o wysokiej rozdzielczości, czy też stanowi jedynie element marketingowej gry z cyklu “bo ja mam większego“?
Źródło: Canon








